sobota, 29 października 2016

od Roy'a - CD Ӧykü

- Czemu nie? I tak nie mam nic do roboty. - powiedziałem z uśmiechem. Na twarzy Ӧykü ukazał się duży uśmiech. Cieszę się, że mogę z nią spędzić tyoe czasu.
- Mam nadzieję, że będziemy się świetnie bawić. - powiedziała po chwili.
- Z tobą w towarzystwie nie ma miejsca na nudę. - powiedziałem.
Nagle na niebie księżyc oraz gwiazdy przysłoniła wielka chmura. Powietrze stało się inne. Czyżby ulewa?
Nie myliłem się. Już po chwili z nieba zaczęły lecieć wielkie krople deszczu. Nie daleko usłyszałem huk pioruna. Szykuje się coś większego aniżeli zwykła ulewa.
Szybko ściągłem z siebie kurtkę i zrobiłem z niej nad głową Ӧykü zastępczy 'parasol'.
- Musimy się gdzieś schować. Niedaleko jest mój dom. Przeczekamy tam chwilę. - nie czekałem na odpowiedzieć tylko szybko pociągnąłem Ӧykü za sobą i udałem się w stronę mojego domu.
*Magia czasu*
Szybko wbiegłem z dziewczyną do domu. Dobrze, że babcia jest aktualnie w Szkocji.
- Przeczekamy tu do końca burzy. Rozfość się. - powiedziałem zapalając światło, lecz już po chwili wyleciały korki. "Świetnie.." pomyślałem.
- Zapowiada się naprawdę ciekawie...- Ӧykü zaśmiała się nerwowo.
- Masz rację... Idę sprawdzić korki. - otworzyłem szafkę stojącą koło wieszaka na kurtki i wyjąłem z niej dwie latarki. - Trzymaj. - podałem przedmiot dziewczynie.
Udałem się w stronę piwnicy. Otwarłem skrzynkę i zacząłem skanować jej zawartość. Niestety nie miałem zamiennika uszkodzonego korka.
Wzdychnąłem ciężko. Zamknąłem skrzynkę i udałem się w stronę kuchni, jednak znając moje szczęście oczywiście potknąłem się na schodach i z impetem spadłem na zimny cement piwnicy. Spadłem akurat na plecy. Super...
- Roy, wszystko w porządku?! - usłyszałem przestraszony głos Ӧykü.
- Sam nie wiem... Chyba nabiłem se porządnego sińca... - wstałem obolały, chwyciłem latarkę i ponownie zacząłem wspinać się po schodach, które zdawały się śmiać z mojego nieszczęścia.
Będąc w kuchni otworzyłem szafkę ze świecami i zacząłem każdą z nich zapalać. Poroznosiłem jedyne źródła światła po domu, jednak wchodząc do salonu Ӧykü podeszła do mnie i zaczęła wypytywać się o mój stan.
- Na pewno wszystko OK? - zapytała się jeszcze raz.
- Tak, tylko plecy bolą mnie od tego upadku... Mogłabyś mi pomóc i wetrzeć w nie maść? - zapytałem z lekkim bólem w głosie.
- Jasne nie ma problemu... Połóż się na kanapie. Gdzie masz tą maść? - zapytała z troską.
- W trzeciej szafce od strony lodówki. - powiedziałem i zacząłem ściągać koszulkę.

Ӧykü??

1 komentarz: